Gwiazdy zachęcają do anoreksji
To jest autentyczny e-mail napisany przez Nicole Richie z zaproszeniem na imprezę z okazji amerykańskiego Dnia Pamięci:
Moi drodzy amerykańscy przyjaciele, nadchodzi taki dzień, który należy uczcić pijąc ogromne ilości piwa. Zbierzmy się jako jedność, żyjmy w amerykańskim śnie, pijmy, odlatujmy i budźmy się z rozpiętymi spodniami. Uczcijmy ten dzień w najbardziej dziwkarskich topach, jakie mamy i obcisłych jeansach, nawet jeśli nie mamy zielonego pojęcia, czym jest ten cały Dzień Pamięci.
Przy frontowych drzwiach będzie waga. Żadna dziewczyna powyżej 45 kilogramów nie wejdzie. Zacznijcie się głodzić. Widzimy się na imprezie.
Proszę o potwierdzenie. To będzie wielka impreza i musimy wiedzieć, kto na niej będzie. Dzięki.
Dodany w: Wiadomości


(6 ocen, średnio: 3.67 z 5)
jestes choara !!
mnie by wpuścili bo waże 37 kg i mam niedowage, ale to przecież bez sensu.
anoreksja to koszmar. wiem coś o tym. oni wszyscy są nienormalni zachęcając do głodzenia się.
w tej całej gonitwie, człowiek zapomina chyba co jest w życiu najważniejsze… szczupła sylwetka nie jest kluczem do szczęśliwego życia… jak widać, dla niektórych jest udręką… skupiając się na nie jedzeniu, “rzekomo” wspaniałym wyglądzie, sami stajemy się niewolnikami tej całej obsesji… której niełatwo się pozbyć… a gdzie inne wartości?
hej anorektyczki co u was!!!!!!!!! lubie was
Nasrene macie w w głowach jak sama nicole. Właśnie INNE WARTOŚCI!!!! Istnieje masa ważniejszych,bardziej ambotnych rzeczy niżeli przesadne dbanie o figure.
hehe dobre:) Kocham boską Nicole:P sama ważę 40 kg hehe więc bym spokojnie weszła:) ma racje otyłości mówimy nie:P no możecie mnie obrzucic błotem grubaski:P pozwalam wam;)
Hej szczuplutka. Nie mam zamiaru obrzucać cię błotem ale to co piszesz świadczy o twojej słabości. Ja mam rozmiar 38, krągłe piersi jeansy na moim tyłku ślicznie przylegają a nie wiszą jakbym miała kupę w majtkach. Może za mało oglądasz zdjęć anorektyczek na go. Z żadne skarby nie chciałabym mieć cycków wiszących jak sznurki i wystającej każdej kości. Czy widziałaś anorektyczkę w obcisłych ubraniach bo ja nie. A przede wszystkim czy widziałaś anorektyczkę jako szczęśliwą żonę, matkę? Nie warto jest stawiać chudości ponad własne prawdziwe szczęście bo to szczęście chudych dziewczyn jest tak naprawdę zakłamane: skoro tak naprawdę ukrywają przed świtem. Szkoda, że ta cała Nicole nie pisała nic o wadze mężczyzn-chyba ich tam w ogóle miało nie być bo nie sądzę, że mężczyźni lubią takie suchotniki. Nigdy nie widziałam faceta objętego z anorektyczką.
Droga Kamilo:) Super, że masz duże cycki i wielkie dupsko na które każdego dnia z trudem wciskasz jeansy dlatego są opięte na Twojej szanownej pupie:) Przykre jest to, że stawiasz faceta na pierwszym miejscu i to dla niego jesteś jaka jesteś… Dla Ciebie najważniejsze jest to czy się podobasz facetowi a potem może ważne jest to czy się podobasz sobie… Owszem widziałam moja kuzynka wyszła z anoreksji ma faceta i dwoje dzieci;) Ja chodze w obcisłych ubraniach rozmiaru S lub XS hehe rozmiar 38 czyli tzw. M jest na mnie zaduży hehe ja tez mam na czym siedzieć i śliczne piersi rozmiaru 70B;) ale mam to w głębokim poważaniu czy facet będzie mnie miał za co złapać czy też nie;) Wolę to drugię gdyż jestem świadoma swojej wartości i żaden koleś nie musi mi mówić jaka jestem bo ja to doskonale wiem;) Nie moja droga ja nie jestem słaba tylko dążę do perfekacji, która właściwie już osiągnęłam:) Zawsze pragnęłam ważyć 40 kg i tyle ważę:) Jestem szczęśliwa może i mam anoreksję bo moje BMI wynosi jakieś 15,3 ale czuje się świetnie wystają mi łopatki mam szczupłe nogi i całe ciałko;) A jeszcze jedno ja widziałam anorektyczkę z facetem szli razem za rękę sama nie wiem co ona w nim widziała ale to już nie mój problem:) Tak więc życzę Ci szczęścia Kamilko;) Tocz się po chodniku:*
Odkurzanie mieszkania pięć razy dziennie.
Mycie czystych okien. Ścieranie kurzu, którego nie ma. Krzątanie się gdziekolwiek, za czymkolwiek, robienie pustych przebiegów, tylko po to, żeby nie siedzieć.
Brzuszki. Rower. Rolki. Jogging.
I od nowa – bo możliwe, że coś zrobiłam źle, nie do końca odpowiednio i ZAPEWNE (!) nie da to rezultatu.
Skąd miałam na to siły?
Przy wzroście 174kg ważyłam 38kg.
To trwało 5 lat. Wzloty. Upadki.
Szpitale – jeden za drugim. Terapie – indywidualne i rodzinne. Mocne postanowienia poprawy. Morze wylanych łez i użalania się nad sobą. Próby samobójcze i niszczenie ubrań w rozmiarze ‘zero’, które nosiłam przy tak niskiej wadze i które po wyjściu ze szpitala – okazały się za małe. Złość. Na wszystko. I wszystkich. Kolejna walka z kilogramami. I kolejny szpital. Zagrożenie życia. I tak w kółko.
To był koszmar. Koszmar nad koszmary. Już teraz wiem, jak wygląda piekło. I żadne inne cierpienie nie jest w stanie mnie przerazić. Bo bardziej nie da się cierpieć. Nienawidzić. Nie istnieć, po prostu wegetować z dnia na dzień. Wymuszając słowa, uśmiechy i wszystko to – co składa się na codzienne życie.
Zraniona mama. Oszukana wiele razy. Tracąca nadzieje i szukająca pomocy wszędzie. Milczący tata, nie rozumiejący, płaczący po kryjomu, z kamienną twarzą. Przyjaciele – zaniedbani, olani, rozżaleni – w końcu – poddający się.
Było minęło? Niezupełnie. To zawsze będzie przy mnie. Ze mną. W duszy. Głowie.
Mam od 2 lat mężczyznę, którego kocham. Mam przyjaciół. Psa. Studiuję. Ważę 56kg. Czy jestem szczęśliwa? Tak! Ale są momenty, w którcy jest źle, w których nie jest ok – bo to wraca jak bumerang. Ale wtedy wołam o pomoc i radzę sobie.
Mam też bulimię. Ale mam i wiarę. I siłę. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w tej mozolnej, cholernie trudnej walce.