Jak rozmawiać z anorektyczką!?
List czytelnika i odpowiedź – może komuś pomoże:
Chciałbym pomóc swojej dziewczynie co do której jestem niemal pewien, iż
cierpi na anoreksję. Nie jest tego świadoma albo nie chcę się do tego
przyznać, jednak wiele objawów i zachowań wskazuje, że jest chora. Jak
przekonać ją do podjęcia tego (nie wątpię) trudnego kroku czyli przyznania
się do choroby i rozpoczęcia leczenia? Jeśli macie jakieś doświadczenia w tym
zakresie poradźcie. Zdaję sobię sprawę,że nie mogę ani obwiniać jej o
chorobę, ani też na siłę zmuszać do wizyty u lekarza (podobnie jak do
jedzenia), a najważniejsze jest zaufanie, które na szczęście udało nam się
zbudować przez ostatni rok. Niby wiem wszystko…ale jak pomóc w praktyce?,
boję się wykonać zbyt gwałtowny ruch. Z góry dziękuję i pozdrawiam wszystkich
grupowiczów.
Wojciech
Odpowiedź:
Wojtku,
Sześć lat byłam chora i powiem Ci że w tym okresie mało do człowieka
dociera. Ja odrzuciłam swoich przyjaciół, chłopaka i skazałam się na
samotność. To tylko wszystko utrudnia dlatego jeśli zależy Ci na niej to nie
dawaj za wygraną i bądź przy niej niezależnie od tego jak się będzie
zachowywać. Ja czasami mówiłam rzeczy których dziś żałuję. Wtedy nie
wiedziałam gdzie odchudzanie może zmierzać. Dziś gdy sama powoli z tego
wychodzę jestem przerażona. Mam nieodwracalne zmiany w zdrowiu, życie
pokomplikowało mi sie jak cholera.
Rozmawiaj z nią jak najwięcej, mów jej że podoba Ci się jjej ciało i wcale
nie powinna chudnąć. To ważne.
Przeczytaj cały wątek tu: http://www.grupy.senior.pl/Jak-rozmawiac-z-anorektyczka,t,20960,2.html
Dodany w: Leczenie, Wyszperane

Siemka Wojtku
No nie jestem w tym doswiadczona ale chcem ci napisac pare słow i dodac troszke chociaz wsparcia na ten temat .. no to wiec jak kolezanka z gory pisala wspieraj swoja dziewczyne .. moze powiedz jej ze jest piekna i zeby nie chudla juz.. zabierz ja gdzies do restauracji czy ugotujcie cos razem ale tak zeby bylo smiesznie … cos pokabinujcie razem zeby naprowadzic ja troszke na jedzenie.. moze wtedy zrozumie ze jest sliczna i nie bedzie sie odchudzac …
nie watpie ze jest sliczna ;] ale potrzeba jej teraz duzo wsparcia i otuchy wychodzcie gdzie sie da .. i co najwazniejsze nie wstydz sie jej wygladu ..
pozdzenia zycze ..
patrycja :*
witam. czy rozwiązałeś już ten problem? czy namówiłeś dziewczynę do leczenia? wiem ze to nie jest łatwe zadachnie, bardzo trudne, wiem gdyż moja przyjaciółka wpadła w zasadzkę anoreksji i teraz ja mam ten problem, razem mamy, ale ja chce znalesc jakies wyjście, jestem zawiedziona, gdyz pomimo tego co słyszałam w internecie nie ma wcale tresciwych informacji na temat pomocy, jak więc mam pomoc osobie którą kocham ?
Ja Sie PRzyznałam do anorexi ehh :/ Nie było Mi łatwo ale zaufanie sie liczy nie chce być znowu sobą ale ja mam pytanie. Raz w szkole zemdlałam i od tamtej pory mama zaczeła we mnie wpychać jedzenie :/ Ale ja nie daje za wygraną jak coś zjem to to zaraz zwruce a jem tylko śniadania nic po za tym waże 30 kg choć nie wierze wadze ja mam przeczucie jakbym ważyła z 60 kg :/ Cięzko mi z tym żyć ja sie od nikogo nie odsunełam każdy podejżewał że jeste na to chora bo wcześniej byłam taka powazna nic mnie nie cieszyło a teraz 1 kg mniej i uśmiech na twarzy a raz jak sie wazyłam u pelęgniarki w szkole przy koleżace to aż mi się słabo zrobiło waga wskazała 28 kg :/ Ale ja w szkole mam taką pielęgniarke że dodała mi 10 kg żeby nikt nie wiedział
Pozdrawiam Wszystkie Motylki
A I Pytanie jak przekonać mam mamę żeby nie wpychała we mnie nic bo to okropne???!!!!!
Hej Misiu,
wiesz Kruszynko moja (wiem,że polubisz to określenie, jest delikatne…nie rani myśli…ja tak uważałam kiedy byłam anorektyczką)
mama się martwi…dlatego próbuje wpychać w ciebie jedzenie.ale to jest zaiste zły sposób bo powoduje twój upór.
słuchaj mnie uważnie…jedzenie samo w sobie nie jest złe…zapewne nie jestem pierwsz,a która ci to mówi.
wiesz,że twój organizm w końcu zacznie trawić białka,a to już śmierć na pięć. proces nieodwracalny.
zastanów się co chcesz od życia? satysfakcji, miłości, rodziny? nie dostaniesz tego umierając czy lądując w szpitalu jako roślinka lub osoba wykończona psychicznie.
niczego się nie da osiągnąć błyskawicznie.
kiedy byłam wychudzona każdy wbijał we mnie wzrok na ulicy, a ja myślałam,że to podziw.
kiedy znajoma mojej mamy zobaczya mnie w mieście po około trzech miesiącach, każ się rozpłakała…a ja byłam opętana gniewem…chciałam krzyczeć “co wy ode mnie chcecie? wszyscy byli zawsze zajęci sobą, zostawiali mnie samą i tylko wymagali abym była idealna pod każdym wzgędem. byłam gruba, jestem szuplutka, nie pasuje??? to czego jeszcze ode mnie chcecie???”
koleżanki w szkole pilnowały mnie abym coś jadła, zdawały raporty mojemu ojcu, wychowawaczyni- która pierwsza zobaczyła problem, bo rodzice moi sa osobami poślubionymi pracy-jednak moja choroba, po jakimś czasie, uświadomiła mi jak bardzo mnie kochają. oni też wpychali we mnie jedzenie…aż do bulimii,z która borykam sie do dziś… 4 lata…uch…długo i boleśnie
powiedz swojej mamie,że nie tędy droga, ale, Kruszynko, Misiu moja, zrób coś z tym, ustal małe ilosci jedzonka, dobrze wiesz,że jesli nie dostarczysz większej niż wymagana ilości kalorii to nic się nie stanie, nie przytyjesz. zacznij od tego…ale przygotuj się na eksodus z tej choroby…
prosze cię, popatrz na to z dystansu… co będzie za x lat? łóżko szpitalne, znicz ? czy może godne życie?
błagam cię, póki nie jest za późno.
nie chcę ci tu prawić morałów…ja tylko wiem jaki jest następny krok…nie chcę abyś szła moją drogą…
mam 20 lat…i czuję,że moje życie się zmarnowało…moje siły się wyczerpały…to jest okropne.
życzę ci abyś niegdy tego nie poznała.
TRZYMAJ SIĘ CIEPLUTKO
pyszczunie!!!
moja koleżanka ma bulimie i cały czas sie odchudza… mi mówi że wcale nei jestem gruba a mam dwa razy wiekszy brzuch od niej, przy niej czuje sie tłusta, poza tym w szkole są strasznie szczupłe dziewczyny… zaczełam sie odchudzać i staram się nie jeść i choć przychodzi mi to trudno zwalczam w sobie chec do jedzenia i głód. Boje sie że popadam w anoreksje choć na razie schudłam tylko 4 kilo
moja siostra bliżniaczka ma anoreksje…
ma dopiero 15 lat ale nie chce się do tego przyznać nie wiem co robić….
rodziców nie interesują nasze problemy i prawie wogule nie ma ich w domu to jak mają coś zrobić lub zauwarzyć…
Już wiele razy była w szpitalu przez osłabienie lub coś takiego nie wiem jak jej pomóc a nie moge patszeć jak się wykańcza i jak powolu umiera….
jej przyjaciółki też chcą jej pomóc ale nie wiemy jak …
zwroccie sie do psychologa, moze on da wam jakies wskazowki.
Jako dorywcza opiekunka na wycieczce dla dzieci ze środowisk patologicznych poznałam 14-letnią dziewczynkę, przyuważyłam, że w ogóle nie je – Mała w zaufaniu wyznała mi, że potrafi nie jeść 6 dni z rzędu, sprawa ciągnie się od pół roku. Rodzice alkoholicy, Mała nie ma oparcia w nich ani innych osobach dorosłych. Jak z nią rozmawiać, jak zareagować – proszę o pomoc!!
wiem jak to jest
moja corka zmarla z wycienczenia, z wyniszczenia organizmu….ja i moj maz tak bardzo chcielismy jej pomoc ale, niewiem czy bylo juz za pozno czy bylismy malo uparci w swoich przekonaniach
teraz zaluje ze nie zrobilam czegoz wiecej ze nie wlczylam o nia, sadzilam ze nie to nie moglo spotkac mojej kochanej coreczki a jednak… ta choroba ja zniszczyla, nie liczylo sie dla niej nic, dziewczyna ktora w szkole miala same piatki i szostki…nie potrafila myslec o niczym innym jak tylko o tym jak by tu sklamac rodzicom, jaki tym razem wymyslec powod zeby nie zjesc najpierw sniadania, potem obiadu…
mam nadzieje ze uda mi sie jakos przemowic do rozsadku innym mlodych dziewczynek… moja coreczka miala 14 latek, byla sliczna ale zniszcyla sie, zniszczyla swoje zycia tak samo jak nas…
pod koniec jej cierpienia, przeprosila mnie i swojego ojca za to ze nie potrafila byc taka corka jaka my bysmy sobie ja chcieli… Boze moja corka byla jedynaczka miala wszystko absolutnie wszystko, chciala laptopa.. prosze bardzo, zaraz potem wyjazd na wakacje prosze bardzo moze byc maroko-casablanca? moze byc jedz nalezy ci sie… podczas jej choroby maz nie wiedzial juz co ma robic wariowal… jego ukochana coreczka umiera, sama na wlasne zyczenie to nie mozliwe powtarzal sobie nie! nie! nie ona! a jednak…
powtarzal jej : dziecko zjedz chocaiz kawalek tej kanapki prosil, blagal, byla nie ugieta…tak bardzo ja kochal zabieral wszedzie ze soba…zrobil by dla niej wszystko, nigdy jej nie uderzyl, czy zrobila cos dobrze czy zle zawsze jej bronil… nie znajduje racjonalnego wytlumaczenia czemu ona? czemu zaczela sie glodzic? czemu, dlaczego? byla dla nas wszystkim…
patrzylismy na jej smierc ja tlumaczylam sobie ze musze sie z tym pogodzic…ze pod koniec jej zycia musi wiedziec ze spelnila w 100 % nasze oczekiwania, ze bardzo ja kochalsmy i ze tak bardzo bedziemy za nia teskinc
moj maz natomiast do dzis nie wierzy w jej smierc miala ogromny pokoj, w nim mnostwo rzeczy a on nawet jednej rzeczy nie pozwala z niego wyniesc i wyrzucic, wie ze jej nie ma i ze nie bedzie… ale chce o niej pamietac…
ja tez…
Witam! Czytałam o Waszych problemach. Jestem w podobnej sytuacji. Moja przyjaciółka bardzo schudła w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Wszystko na niej ”wisi”. Nie pije nic gazowanego, gdy idziemy do restauracji z grupą koleżanek to nic sobie nie zamawia, bo zawsze znajdzie jakąś wymówkę. Zauważyłam z drugą przyjaciółką, że Ona ma ciągle zimne dłonie i stopy. Gdy z nią rozmawiałam to powiedziała, że wie jak wygląda i ze chce zgrubnąc. Myślę, że to było kłamstwo. Zrobiła się bardzo agresywna. A do tego ciągle pali papierosy. Gdy zwróci jej się uwagę żeby nie sięgała po papierosa to się denerwuje i pali jeszcze więcej. Jest ciągle blada Przypuszczamy, że wpadła w anoreksję. Wiem jakie są tego skutki. Nie wiemy co mam robić. Jak jej pomóc, żeby nie odrzuciła naszej pomocy. Wspomnę, że o lekarzu nie ma mowy. Proszę pomóżnie. Nie chcę żeby to skończyło się tragicznie
Witam.Ja mam kolezanke chora na a…. boryka sie z ta choroba pare lat.Najpierw byla u psychologa potem u psychiatry i dalej sie leczy farmakologicznie to jedyne wyjscie…..potem szpital…. znowu leki …ale widze poprawe.Zycze wytrwalosci …trzeba walczyc z ta choroba …z tym zlym demonem…. bo to demon ..potwor ..ktory niszczy tak piekne dziewczyny tak wspaniale takie madre..jestescie kochane ,,nie dajcie sie szatanowi.
ŻAL xP
cierpie na bulimie 4 lata-próbowałam leczenia naprawde na rózne sposoby-psychoterapia ,leki .ale nic z tego…siedzi to we mnie jak krew,kieruje całym moim dniem w którym zygam po 20 razy co dzień..mój żołądek odpoczywa tylko w nocy,nie nawidze siebie za to że nie mam silnej woli aby z tym skończyć
czuje się jak narkoman który potrzebuje codziennie zastrzyku żeby mu było lepiej tak ja mam potrzebe żygania-wtedy czuje ulge. Proszę pomóżcie jeśli choć troche możecie,może znacie jakiś dobry szpital albo lekarza, mam pytanie czy terapie grupowe są pomocne,bo planuje zacząc chodzić na terapie grupową-ale wielkich nadziei sobie nie robie-nawet się boje
Ta choroba to piekło !!!pomóżcie -mam małe dziecko które kocham i nie mogę tego zcierpieć że mnie traci,to że żyje dla niego nie wzrusza ,bulimia zawładnęła moimi emocjami,uczuciami całym moim życiem które kiedyś mnie cieszyło…patrze na swoje dziecko i jest mi go szkoda że go mogę opuścić..proszę o jakąkolwiek pomoc….
WITAM ! Przeczytałam powyzsze komentarze i bardzo dobrze rozumie ten problem -ŚMIERTELNĄ CHOROBĘ JAKĄ JES ANOREKSJA!! wyszłam z niej fizycznie,psychicznie do konca życia będzie w środku mnie.chorowałam 2 lata ,przechodziłam horrory , byłam w szpitalu, ważyłam 38kg przy wzroście 175.czułam się okropnie..wszyscy mi chcieli pomóc ale ja cały czas ich okłamywałam -rodzine ,przyjaciół….napisze tylko tyle ze wydostałam się z tego horroru tylko dlatego ze jest Świadkiem Jehowy,a dla nas życie to cenny dar ,cos bezcennego ,a ja po prostu popełniałam samobójstwo,codzienne nieustanne modlitwy wiara dodaly mi sil i wytrwałości…ale to co przeszłam wiem tylko ja ,to jest ogromnie ciezka praca nad sobą,obecnie staram się żyć ,normalnie funkcjonować,ale i tak będzie to codzienna walka z tym okropieństwem. Skutki jej odczuwam codziennie .organizm wyniszczony totalnie a psychika…jeszcze bardziej,przez to co przeszłam czuje sie ogromnie doswiadczzona przez życie,naprawde…to było i jest bardzo ciężkie..ale trzeba po prostu walczyć,dawać z siebie wszystko.Można z niej się wyleczyć!! ale ślad pozostaje ogromny!
Moja przyjaciółka ze szkoły zachorowała na anoreksję i nie wiem co robić. Udaje,że wszystko jest w porządku, mówi ,że dużo zjadła i tak będzie dalej, ale co z tego jeśli spala chodząc w tą i z powrotem po szkolnych schodach, albo na lekcjach mach cały czas nogami lub chodzi co każą przerwę do toalety. Gdy coś zjada zostawia na skrawka serków trochę jedzenia, a z jabłko abskrobuje- tak żeby nikt nie widziała. Rozmawiałam już o tym z panią psycholog, ale dalej nie wiem jak mam jej pomóc. Bardzo mi zależy, aby dała za wygraną i nie umarła, a wiem i widzę, że wygląda coraz gorzej. PISZCIE BŁAGAM CO MAM ROBIĆ< BO NIE CHCĘ ŻEBY UMARŁA!
Dziękuje bardzo wszystkim którzy dodali komentarze , bardzo mi pomogliście. Moja dziewczyna cierpi na anoreksje. Gdy się o tym dowiedziałem to mi odbiło , miałem do niej pretensje że mnie nie słucha i ze cały czas mówiła że nic jej nie jest ( Wcześniej tylko się domyślałem ) Bardzo żałuję tego wszystkiego bo zachowałem się jak idiota… Teraz rozumiem że muszę ją wspierać cały czas i kłótnie są zbędne tylko pogarszają sytuacje… Bardzo ją kocham i nie pozwolę żeby sobie życie zmarnowała. Będę ja wspierał dopóki nie będzie zdrowa.
Cześć jestem Natalia moja Przyjaciółka Kasia jest chora na Anoreksje a więc ja jako pierwsza zauważyłam że Kasia jest za chuda pamiętam też że Kasia często pytała czy jest gruba a ja Kasia kto ci takie bzdury nagadał jesteś chuda i nie masz poco się odchudzać Kasia z miesiąca na miesiąc była coraz chudsza pamiętam też że nie raz jak się z nią żegnałam to jak się przytulałyśmy to czuć było w dotyku kości ale nie tak jak każdemu tylko jak u u szkieleta ale że zaraz Anoreksje mieć nie pomyślałam potem zauważyłam że Kasia jakaś taka smętna i smutna pytałam się nieraz co jej jest ale mówiła że nic potem zauważałam że nie je śniadania w szkole a ta że nie chce się jej jeść lub że zjadła w domu potem zauważyłam że Kasia nie je nic co jest słodkie czyli zero słodyczy nawet trochę wiem że to nic dziwnego że nie chciała jeść słodyczy zresztą ja też nie przepadam za nimi no ale wcześniej je jadła potem pojechaliśmy w Pieniny z klasą byłam wtedy z nią w pokoju i jeszcze z taką Martą zauważyłam że jak się malowałyśmy no bo chciałyśmy zrobić piżama party w 3 osoby to Kasia nam pokazywała ubrania i oczywiście kilka założyła i wtedy zauważyłyśmy z Martą że jej strasznie ubrania zwisają następnego dnia wyjeżdżaliśmy i jedliśmy przed wyjazdem śniadanie ona oczywiście mówiła że nie chce nic jeść a my Kasia nie rób se jaj a i Kasia od najmłodszych lat nie je mięsa bo twierdziła że w przedszkolu coś ohydnego na mięsie zobaczyła i teraz już nie je a i mówiła że mimo tego nigdy nie lubiła mięsa no trudno…potem Kasia pojechała do Grecji gdzie się mocno opaliła no i gdy wróciła kończył się rok szkolny gdy przyjechała to poszliśmy pod koniec do jej domu a potem zmartwiona mama dziewczyny pomóżcie bo co ja mam zrobić z tą moją Kasią nic nie chce jeść potem w pokoju Kasi mówiłyśmy że jest chuda i ma zacząć jeść a ta dziewczyny uspokójcie się przecież moja mama przesadza no dobra dałyśmy se spokój potem miałam wracać do domu na nogach ale mama Kasi mnie zawiozła potem tak to się ciąglo i teraz Kasia jest w sypitalu a i mamy po 14lat
Moja koleżanka Kasia ma anoreksje i wazy 38 kg ma 16 lat 163 cm wzrostu jest już w 2 szpitalu.A widać u niej same kości i jeszcze mówi ze jest gruba.
cz można się wyleczyć z anoreksji i bulimii bo to jest poważna choroba .
moja przyjaciółka ma prawie 17 lat cierpi na anoreksje… bardzo ją wspieram aczkolwiek czasem jest mi trudno z czasem zaczyna mnie irytować ciągłym gadaniem że jest gruba itd. a wazy nieco ponad 40 kg. wspieram ją ale jest bardzo ciężko, jakies 2 lata temu troche jej sie polepszylo po wizycie w szpitalu ale znow zaczyna sie to samo. ja ze znajomymi prubojemy jakos pomoc ale to nei latwe
moja przyjaciółka ze szkoły ma anoreksję. ma 15 lat, w ciągu dwóch miesięcy schudła 17 kg. Teraz jest w wyspecjalizowanej klinice, ale bardzo jej tam ciężko. Jest to daleko od mojego domu dlatego nie mogę jej odwiedzać.. dzwonie do niej jedynie, ale wiem że ona nie daje sobie rady, płacze mi do słuchawki, mówi ze chce do domu.. a co najgorsze, raz mówi ze chce przytyć, a innym razem wyznaje ze boi się, jak będzie wyglądać jeśli przytyje.. Proszę, doradźcie mi, bo już nie wiem, co robić, jak jej pomóc, jakich słów używać żeby ją pocieszyć i pomóc wyjść z tej okropnej choroby.. modle się za nią codziennie, ale chciałabym jeszcze jakoś jej pomóc…
Witam wszystkich.Mam problem a mianowicie dowiedzialam sie ze moja najlepsza przyjaciolka Asia ma anoreksje.Przez pewien czas malo jadla ale tlumaczyla mi ze tak o po prostu nie chce jesc.Nic nie podejrzewalam bo gdzie tam moja Asia chora na anoreksje.Ale gdy napisala mi ze jej sie kreci w glowie I dziwnie sie czuje zaczelam sie zastanawiac co I jak teraz juz wiem jest chora.Napisala mi zebym pomogla jej przytyc bo ona nie chce takiego stanu.Ma 16lat 165cm zwrostu I wazy okolo 44kg.To nie jej wina ze zachorowala.Jest chora na tarczyce ma problemy z koscmi I sercem.oczywiscie jest chuda ma problemy z przytyciem ale popadla w to dziadostwo.Kocham ja to moja siostrzyczka I nie wiem jak mam jej pomoc:-(co mowic co robic??nie mam pojecia blagam o pomoc wiem jakie sa skutki tej choroby:-( co ja mam robic nie chce zeby sie odemnie oddalila bo jej kaze jesc.Wyciagne ja z tego nie odpuszcze zrobie wszystko co w mojej mocy.Ale co mam robic jak sie zachowywac wobec niej blagam o pomoc bo zaczynam wariowac.Prosze o jakies wskazowki.pozdrawiam