<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Comments on: Zaćwiczyć się na śmierć</title>
	<atom:link href="http://anoreksja.top838.com/84/zacwiczyc-sie-na-smierc.html/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://anoreksja.top838.com/84/zacwiczyc-sie-na-smierc.html</link>
	<description>Wszystko o anoreksji o bulimii</description>
	<lastBuildDate>Wed, 28 Dec 2011 14:35:06 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>By: Karolina</title>
		<link>http://anoreksja.top838.com/84/zacwiczyc-sie-na-smierc.html/comment-page-1#comment-916</link>
		<dc:creator>Karolina</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2010 20:52:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://anoreksja.top838.com/?p=84#comment-916</guid>
		<description>Odkurzanie mieszkania pięć razy dziennie. 
Mycie czystych okien. Ścieranie kurzu, którego nie ma. Krzątanie się gdziekolwiek, za czymkolwiek, robienie pustych przebiegów, tylko po to, żeby nie siedzieć. 
Brzuszki. Rower. Rolki. Jogging. 
I od nowa - bo możliwe, że coś zrobiłam źle, nie do końca odpowiednio i ZAPEWNE (!) nie da to rezultatu. 
Skąd miałam na to siły? 
Przy wzroście 174kg ważyłam 38kg. 
To trwało 5 lat. Wzloty. Upadki. 
Szpitale - jeden za drugim. Terapie - indywidualne i rodzinne. Mocne postanowienia poprawy. Morze wylanych łez i użalania się nad sobą. Próby samobójcze i niszczenie ubrań w rozmiarze &#039;zero&#039;, które nosiłam przy tak niskiej wadze i które po wyjściu ze szpitala - okazały się za małe. Złość. Na wszystko. I wszystkich. Kolejna walka z kilogramami. I kolejny szpital. Zagrożenie życia. I tak w kółko. 
To był koszmar. Koszmar nad koszmary.  Już teraz wiem, jak wygląda piekło. I żadne inne cierpienie nie jest w stanie mnie przerazić. Bo bardziej nie da się cierpieć. Nienawidzić. Nie istnieć, po prostu wegetować z dnia na dzień. Wymuszając słowa, uśmiechy i wszystko to - co składa się na codzienne życie. 
Zraniona mama. Oszukana wiele razy. Tracąca nadzieje i szukająca pomocy wszędzie. Milczący tata, nie rozumiejący, płaczący po kryjomu, z kamienną twarzą. Przyjaciele - zaniedbani, olani, rozżaleni - w końcu - poddający się. 
Było minęło? Niezupełnie. To zawsze będzie przy mnie. Ze mną. W duszy. Głowie. 
Mam od 2 lat mężczyznę, którego kocham. Mam przyjaciół. Psa. Studiuję. Ważę 56kg. Czy jestem szczęśliwa? Tak! Ale są momenty, w którcy jest źle, w których nie jest ok - bo to wraca jak bumerang. Ale wtedy wołam o pomoc i radzę sobie. 
Mam też bulimię. Ale mam i wiarę. I siłę. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w tej mozolnej, cholernie trudnej walce.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Odkurzanie mieszkania pięć razy dziennie.<br />
Mycie czystych okien. Ścieranie kurzu, którego nie ma. Krzątanie się gdziekolwiek, za czymkolwiek, robienie pustych przebiegów, tylko po to, żeby nie siedzieć.<br />
Brzuszki. Rower. Rolki. Jogging.<br />
I od nowa &#8211; bo możliwe, że coś zrobiłam źle, nie do końca odpowiednio i ZAPEWNE (!) nie da to rezultatu.<br />
Skąd miałam na to siły?<br />
Przy wzroście 174kg ważyłam 38kg.<br />
To trwało 5 lat. Wzloty. Upadki.<br />
Szpitale &#8211; jeden za drugim. Terapie &#8211; indywidualne i rodzinne. Mocne postanowienia poprawy. Morze wylanych łez i użalania się nad sobą. Próby samobójcze i niszczenie ubrań w rozmiarze &#8216;zero&#8217;, które nosiłam przy tak niskiej wadze i które po wyjściu ze szpitala &#8211; okazały się za małe. Złość. Na wszystko. I wszystkich. Kolejna walka z kilogramami. I kolejny szpital. Zagrożenie życia. I tak w kółko.<br />
To był koszmar. Koszmar nad koszmary.  Już teraz wiem, jak wygląda piekło. I żadne inne cierpienie nie jest w stanie mnie przerazić. Bo bardziej nie da się cierpieć. Nienawidzić. Nie istnieć, po prostu wegetować z dnia na dzień. Wymuszając słowa, uśmiechy i wszystko to &#8211; co składa się na codzienne życie.<br />
Zraniona mama. Oszukana wiele razy. Tracąca nadzieje i szukająca pomocy wszędzie. Milczący tata, nie rozumiejący, płaczący po kryjomu, z kamienną twarzą. Przyjaciele &#8211; zaniedbani, olani, rozżaleni &#8211; w końcu &#8211; poddający się.<br />
Było minęło? Niezupełnie. To zawsze będzie przy mnie. Ze mną. W duszy. Głowie.<br />
Mam od 2 lat mężczyznę, którego kocham. Mam przyjaciół. Psa. Studiuję. Ważę 56kg. Czy jestem szczęśliwa? Tak! Ale są momenty, w którcy jest źle, w których nie jest ok &#8211; bo to wraca jak bumerang. Ale wtedy wołam o pomoc i radzę sobie.<br />
Mam też bulimię. Ale mam i wiarę. I siłę. Pozdrawiam i życzę wytrwałości w tej mozolnej, cholernie trudnej walce.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: sachmet</title>
		<link>http://anoreksja.top838.com/84/zacwiczyc-sie-na-smierc.html/comment-page-1#comment-804</link>
		<dc:creator>sachmet</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 12:58:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://anoreksja.top838.com/?p=84#comment-804</guid>
		<description>znam to, najpierw nie jadłam i ćw trochę, a potem jak zaczęły sie szpitale i pilnowanie , miałam trzymać wagę(warunek wypisu ze szpitala) to zaczełam jeść i cz, cw,  ćw ... żeby spalić tłuszcz i rozwinąć mięśnie bo one są cięższe....a ważę więcej niż tłuszcz
to jest o wiele bardziej męczące, wymaga więcej wysiłku... samo komponowanie diety tak żeby spalać tłuszcz jeść odpowiednia liczbę kcal wymaga więcej siły i perfekcji

ale takie zecie..... najchętniej wróciłabym do głodówki.... ale cena perfekcji jest wysoka</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>znam to, najpierw nie jadłam i ćw trochę, a potem jak zaczęły sie szpitale i pilnowanie , miałam trzymać wagę(warunek wypisu ze szpitala) to zaczełam jeść i cz, cw,  ćw &#8230; żeby spalić tłuszcz i rozwinąć mięśnie bo one są cięższe&#8230;.a ważę więcej niż tłuszcz<br />
to jest o wiele bardziej męczące, wymaga więcej wysiłku&#8230; samo komponowanie diety tak żeby spalać tłuszcz jeść odpowiednia liczbę kcal wymaga więcej siły i perfekcji</p>
<p>ale takie zecie&#8230;.. najchętniej wróciłabym do głodówki&#8230;. ale cena perfekcji jest wysoka</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

